Racowiska.Czy powinny być zalegalizowane?
news
autorPaweł Chmielowski / 2018-05-04

„Kibice wzbudzają emocje - często te emocje podsycane są przed polityków, a co za tym idzie przez media. Na polskich stadionach nie zawsze jest bezpiecznie, co wykazują badania Sport Analytics. Jednak zaostrzenie prawa, jeśli chodzi o pirotechnikę nic nie dało. Ba - mimo że kibice stosunkowo często spotykają się z jej zastosowaniem, to gremialnie uznają za „zdecydowanie bezpieczną” (aż 78 procent wskazań) lub „raczej bezpieczną” (14 procent)! Ba, 93,5 procenta opowiada się za jej legalizacją! Może warto - również  z politykami - porozmawiać o wnioskach tego badania?” (Roman Kołtoń).

W badaniu największą grupę ankietowanych stanowili kibice klubów Ekstraklasy – jest ich 46,6%. Drugie najliczniejsze grono tworzą osoby sympatyzujące z drużynami występującymi w I lidze, których udział w ankiecie wynosi 20,5% wszystkich badanych. Na trzecim miejscu znaleźli się fani zespołów grających na poziomie III ligi – popieranie klubu z tego poziomu rozgrywek zadeklarowało 13,9% ankietowanych. Niewiele mniej jest kibiców najmniejszych drużyn walczących w IV lidze i niżej – 11,2%. Ostatnie miejsce zajęli sympatycy klubów II ligi, których udział w ankiecie to 7,8% całości uczestników.

Dla kibiców najważniejsze jest przede wszystkim ich własne bezpieczeństwo – wśród wszystkich badanych aspekt ten uzyskał średnią 4,58. Zbliżoną notę otrzymało zachowanie współuczestników wydarzenia, które zostało ocenione na 4,51. Badani zwracają uwagę również na bezpieczeństwo infrastruktury stadionu: w skali 1-5 średnia dla tego zagadnienia wynosi 4,29. Ankietowani nie zwracają zbytniej uwagi na zabezpieczenie meczowe – ważność pracy stewardów oceniono średnio na 3,51, najmniej ważne natomiast okazało się zabezpieczenie meczu przez policję, którego średnia wartość to 3,38.

O swoje bezpieczeństwo najbardziej troszczą się kibice na poziomie III ligi, dla których średnia ważność tego zagadnienia wynosi w badaniu 4,69. Następne w klasyfikacji są kluby Ekstraklasy i I ligi, których fani kryterium to oceniają niemal tak samo – odpowiednio 4,61 i 4,59. Kibic klubu występującego w II lidze również chce się czuć bezpiecznie podczas widowiska, jest jednak dla niego nieznacznie mniej ważne niż dla wcześniej wymienionych, stąd czynnik ten kształtuje się na poziomie 4,50. Kwestia bezpieczeństwa świadków spotkania dla przeciętnego miłośnika zespołów występujących na najniższych poziomach rozgrywkowych – oceniono ją na 4,38. Mimo tego, podobnie jak w wyższych ligach, zagadnienie to ma dla nich najwyższy priorytet. Praca policji nie wydaje się być ważnym dla kibiców problemem. Najbardziej zwracają na nią uwagę fani klubów Ekstraklasy, gdzie na stadionach zasiada najwięcej ludzi, a emocje (często związane z niechęcią do siebie dwóch stron oraz aktualnymi aspiracjami drużyn) nierzadko przejmują nad nimi górę. W związku z tym potrzebny jest ktoś, kto umiałby nad nimi zapanować. 

Mimo tego, kwestia ta nie ma dla nich pierwszorzędnego znaczenia, gdyż została ona średnio oceniona na 3,44. Niewiele większym zainteresowaniem cieszy się praca stewardów. Pod tym względem najbardziej odstają mecze na najniższych szczeblach, gdzie często osób tych zwyczajnie nie ma – stąd średnia na poziomie 3,38. Na pozostałych poziomach noty wystawione przez badanych kształtują się bardzo podobnie: 3,50 w Ekstraklasie, 3,54 w I lidze, 3,58 w III lidze oraz 3,60 w II. Ważną kwestią dla uczestników widowiska jest zachowanie osób znajdujących się w najbliższym otoczeniu. Często zagrożenie czyha na widzów ze strony agresywnych lub niestosujących się do regulaminu pozostałych świadków wydarzenia.  Znowu jednak na końcu stawki znajdują się rozgrywki od IV ligi w dół – tamtejsi kibice są najbardziej pobłażliwi dla innych, dlatego kryterium to ocenili na 4,34. Ponownie średnie oceny w wyższych ligach są do siebie zbliżone – od 4,49 w II lidze, przez 4,52 oraz 4,53 w Ekstraklasie i III lidze, po 4,57 w I lidze. Ogólne bezpieczeństwo infrastruktury stadionu najwyższą średnią uzyskało na poziomie Ekstraklasy, gdzie obiekty przyjmują największa liczbę kibiców i powinny w związku z tym spełniać wszystkie wymagania w tym zakresie. Stąd średnia dla tej kwestii wynosi 4,42. Dla kibica pierwszoligowego zagadnienie to jest już nieco mniej ważne i dlatego uzyskało one ocenę 4,28. Pod tym względem kluby II i III ligi wyglądają niemal bliźniaczo, gdyż przeciętne noty na tych poziomach to odpowiednio 4,22 i 4,24. W tej materii zdecydowanie odstają kibice drużyn występujących na najniższych szczeblach ligowych. Bezpieczeństwo obiektu zostało przez nich ocenione na 3,81. Trzeba jednak przyznać, że zwłaszcza w tych najbardziej amatorskich rozgrywkach obiekty są bardzo małe (często składają się z pojedynczych krzesełek lub miejsca dla kibiców są wręcz oddzielone od boiska jedynie płotem lub folią zabezpieczającą), stąd nie czują się oni tam aż tak zagrożeni.

Za największy problem podczas meczów piłkarskich w Polsce uznano rzucanie rac na płytę boiska zostały oraz obraźliwe hasła. Według badania, z zachowaniami tymi spotkało się odpowiednio 35,83 i 35,39% ankietowanych. Nieco rzadziej na trybunach do bojek między kibicami – z wydarzeniem takim spotkało się 29,88% badanych. Na polskich stadionach nadal dochodzi do rasistowskich zachowań, których świadkiem był prawie, co piąty uczestnik ankiety (19,29%). 13,89% fanów odnotowało także różne dyskryminowanie orientacji seksualnych. Marginalnym problemem wydaje się dyskryminacja płci, z którym styczność miało 4,52% biorących udział w badaniu. Ankietowani w sporej ilości twierdzą, że nigdy nie spotkali się z powyższymi zachowaniami – ich udział wynosi 42,45%. W pytaniu tym należy jednak pamiętać, że choćby język jest bardzo arbitralnych i to, co dla jednych będzie dyskryminacją lub obraźliwe, wcale nie musi być takie dla drugich.

Rzucanie rac na boisko najczęściej ma miejsce na meczach Ekstraklasy, z czym spotkało się aż 45,3% ankietowanych. Co jednak ciekawe, na drugim miejscu znalazły się ligi od IV w dół, gdzie świadkiem takich wydarzeń było 35,4% badanych. Zdarzenia te nie są także rzadkością w I lidze, gdyż rzucania rac doświadczyło tam 30,1% kibiców. Pirotechnika nie cieszy się aż taką popularnością w III lidze, w której jej użycie widziało 21,4% uczestników ankiety. Najbardziej pod tym względem wyróżnia się II liga – tam pojawienia się rac na boisku doświadczyło tylko 16,4% badanych. Z dyskryminacją orientacji seksualnych najczęściej spotkać można się na poziomie IV ligi i niższych rozgrywek, na których obecność zwróciło uwagę 18,2% ankietowanych. Dalej, z dość zbliżonymi wynikami plasują się Ekstraklasa oraz II liga, gdzie takie zdarzenia zauważyło odpowiednio 15 i 13,4%. Najrzadziej do zachowani homofonicznych dochodzi w I i III lidze – tam współczynnik ten wynosi 10,9% oraz 10,3%. Do różnego rodzaju zachowań o charakterze rasistowskim najczęściej dochodzi na poziomie Ekstraklasy, gdzie wynik wynosi 22,1%. Może mieć to związek z tym, że to w tych rozgrywkach występuje sporo obcokrajowców, więcej niż na niższych szczeblach Na drugim miejscu znalazły się natomiast ligi z drugiego końca piramidy – od IV ligi w dół z rasizmem zetknęło się 20,2% badanych. Wpływ na to może mieć fakt, że grają tu drużyny z mniejszych miejscowości, gdzie osoby o innym kolorze skóry są rzadkością, więc kibice są mniej dla nich tolerancyjni. Na pośrednich poziomach procent świadków zachowań rasistowskich jest już niższy – w I lidze świadków takich wydarzeń jest 16,6%, a najmniejszy odsetek, tradycyjnie już, ma miejsce w II lidze (14,9%) i II lidze (13,5%). Pod względem obraźliwego języka, na prowadzenie wysuwają się najniższe ligi, w których jego użycie usłyszało 45,5% ankietowanych. Reszta stawki jest dość wyrównana – I liga: 35,8%; Ekstraklasa: 34,4%; II liga: 34,3%. Znowu najspokojniej jest na obiektach trzecioligowych, na których używania tak zwanej „łaciny” doświadczyło 29,4% kibiców biorących udział w ankiecie. Dyskryminacja płci należy na stadionach w całym kraju do rzadkości. Można się jednak domyślić, że jej ofiarą padają kobiety, których na trybunach zasiada znacznie mniej niż mężczyzn. W Ekstraklasie i I lidze świadkiem zdarzeń tego typu było po 5,2% badanych, na najniższych szczeblach wynik ten wynosi 5,1%. Problem ten jeszcze rzadszy jest na poziomie II i III lidze – odpowiednio 1,5 i 1,6%. Wrażenie najbardziej przyjaznych obiektów sprawiają te należące do klubów II i III ligi, na których ze zdarzeniami wymienionymi w ankiecie nie spotkał się, co drugi uczestnik (50,7% i 50%). Najwięcej incydentów ma natomiast miejsce w najniższych ligach – tylko 37,4% kibiców nie miało do czynienia z żadnym z nich. Niewiele lepiej wygląda sytuacja w Ekstraklasie, gdzie 39,2% ankietowanych nie widziało (lub nie zaklasyfikowało w ten sposób) negatywnych zachowani. Na jej zapleczu zaś wynik kształtuje się w połowie drogi pomiędzy tymi najlepszymi i najgorszymi – tu złych zachowań nie doświadczyło 45,1% badanych.

Jeśli chodzi o legalność korzystania z pirotechniki na trybunach, kibice są zgodni. Aż 93,49% z nich opowiada się za takim rozwiązaniem, podczas gdy przeciwnicy takiego rozwiązania stanowią zaledwie 2,65%. Niewielkie jest grono również grono ankietowanych bez zdania na ten temat – zalicza się do niego tylko 3,86% badanych.

Argumentacja za użyciem pirotechniki na trybunach jest bardzo spójna. Wielu kibiców motywuje korzystanie z takich materiałów chęcią zwiększenia widowiskowości dopingu i opraw oraz bardzo często poziomu spotkań. Uważają, że przyciągają one ludzi na stadiony, w przeciwieństwie do rozgrywanych na nich meczach. Bardzo często przewija się także argument mówiący o bezpieczeństwie takich środków.

Dopóki nie są one rzucane w stronę boiska czy innych sektorów, nie stanowią one żadnego zagrożenia. Zwłaszcza, gdy są one wykorzystywane przez odpowiednie i odpowiedzialne osoby, co postuluje wielu kibiców. Uważają oni, że wyznaczone do odpalania pirotechniki kibice są w stanie zapanować nad tymi wydarzeniami. Często w odpowiedziach pojawia się także drobne, „ale”: materiały pirotechniczne powinny zostać dopuszczone do użytku, ALE wykorzystywanie ich niezgodnie z przeznaczeniem i tworzenie niebezpieczeństwa powinno być surowo ukarane. Część kibiców, wbrew temu, co często się przedstawia, chce dialogu z odpowiednimi służbami, tak, aby wszystkie strony były zadowolone i nie dochodziło do nieporozumień.

Ankietowani nie są raczej optymistami i niemal 2/3 (63,08%) z nich uważa, że zmiana prawa na bardziej restrykcyjne w żaden sposób nie poprawi zachowania na trybunach. Tylko, około co czwarty badany (23,39%) jest przeciwnego zdania i wierzy w sprawność państwa i prawa w tym względzie. Opinii na ten temat nie posiada 13,53% uczestników badania.

Wielu kibiców uważa, że na stadionach w Polsce jest bezpiecznie i uważają ten problem za niepotrzebnie rozdmuchany przez media. Jedną z najczęstszych uwag jest ta, że to policja ma zły wpływ na bezpieczeństwo na stadionach – zdaniem ankietowanych często zdarzają się różnego rodzaju prowokacje właśnie ze strony policjantów oraz traktowanie kibiców jak przestępców. W „Wolnym ringu” to właśnie w stosunku do tej formacji ma miejsce najwięcej zarzutów. Dodatkowo, pojawia się wiele postulatów o zmniejszenie liczebności funkcjonariuszy na trybunach. Oprócz tego, wiele krytyki spada na stadionowych stewardów i ochronę – służby te według kibiców nie wywiązują się należycie ze swoich obowiązków. Nie jest to jednak sytuacja bez wyjścia – pojawiają się głosy o chęci przeprowadzenia dialogu w celu unormowania sytuacji. Ponownie zwrócono także uwagę na problem legalizacji i penalizacji materiałów pirotechnicznych, opinie te są zbieżne z tymi znajdującymi się w pytaniach dotyczących bezpieczeństwa i legalności tych środków. Część wypowiedzi dotyczy poszczególnych stadionów klubów, którym kibicują uczestnicy ankiety.

Kibice twierdzą, że race są bezpieczne, że są uświadomieni. W Norwegii i Austrii środki pirotechniczne są dozwolone, ale użytkownicy są zobowiązani do odbywania szkoleń. Doświadczenia krajów, w których używanie rac jest dozwolone pokazuje również, że wypadków z ich użyciem jest zdecydowanie mniej. Zamykanie stadionów z powodu trzymania rac, a nie ich rzucania nie ma sensu i nie przynosi pożądanych rezultatów.
Zakazany owoc lepiej smakuje.
Warto rozmawiać i zastanowić się nad innym modelem rozwiązania problemu.

Pełny raport TUTAJ

 

Sport Success