Duma Lubelszczyzny w liczbach.
news
autorJakub Szlendak / 2017-06-05

Jak wiemy, Górnik Łęczna zajął 15. miejsce w Lotto Ekstraklasie i, wraz z Ruchem Chorzów, spadł do Nice I ligi.

Górnikowi nie pomógł były selekcjoner reprezentacji Polski, Franciszek Smuda, na ławce rezerwowych. Szkoleniowiec ten, może pochwalić się najdłuższym stażem w polskiej ekstraklasie. Zadebiutował na ławce trenerskiej w najwyższej klasie rozgrywkowej jako opiekun Stali Mielec w meczu 15. kolejki sezonu 1993/1994 z Polonią Warszawa (1:1). Trzykrotnie zdobył trofeum mistrza Polski jako trener (2x z Widzewem Łódź, 1x z Wisłą Kraków), jednak wszystkie 3 w drugiej połowie lat 90., a więc niemal 20 lat temu.

Franz (takim imieniem posługuje się w Niemczech), po raz drugi w swej karierze spadł z ligi. Poprzednio uczynił to z drużyną SSV Jahn Regensburg (z 2. do 3. Bundesligi w sezonie 2012/2013).

Sezon 16/17 zakończył z liczbą 498 meczów na ławce trenerskiej.

Były selekcjoner objął Górnika na 15., przedostatniej pozycji w tabeli i nie udało mu się jej poprawić. W 17 meczach pod wodzą trenera Rybarskiego oraz w 2 prowadzonych przez jego wcześniejszego asystenta, Sławomira Nazaruka, „Duma Lubelszczyzny” zdobyła 18 punktów. W 18 pod wodzą Smudy – 19. Stąd przewaga Smudy w średniej zdobyczy punktowej w przeliczeniu na 1 mecz – 1,06 do 0,95.

W kontekście zdobywanych goli, „oba” Górniki prezentowały się podobnie. Bieżący rok to 26 strzelonych i 34 straconych bramek, a jesień 2016 r. – 21 do 29. W obu przypadkach bilans jest równy i wynosi -8.

Różnicę widać za to w minutach, w których Górnik zdobywał gole. W doliczonym czasie Górnik Smudy zdobył tylko 3 gole, w przeciwieństwie do drużyny prowadzonej przez Rybarskiego i Nazaruka. Wtedy taka sytuacja miała miejsce 6 razy (29% strzelonych goli jesienią).
W całym sezonie, Górnik najczęściej strzelał w minutach 46-60 oraz 75-90 (18 z 47 goli, 38%), lecz pod wodzą byłego selekcjonera aż 6 goli dla Górnika padło w minutach 15-30 (jesienią tylko 1). W tych minutach Górnik tracił najwięcej bramek w I rundzie sezonu – aż 9 (31%).
Lepiej za to radził sobie w końcówkach, o czym świadczy 5 straconych goli w ostatnich 15 minutach meczów i doliczonym czasie obu połów. Wiosną w tym czasie drużyna pozwoliła wbić sobie aż 10 goli, jednak rozkład w cyklach 15 minutowych jest równomierny – 4, 4, 5, 4, 4, 5, 5. Trudno więc o głębsze spostrzeżenia.

Spójrzmy także na stosunek posiadania piłki, który często jest wymieniany jako ważny element konkurencyjny. Średnia dla Górnika Smudy i Górnika z jesieni 2016 r. prezentowała się niemal identycznie – 48% do 47%. Co ciekawe, tylko 2 razy w sezonie (wiosną) Górnik był w stanie osiągnąć średnie posiadanie piłki na poziomie wyższym niż 60%, a aż 12 razy była ona niższa niż 45% (6-krotnie jesienią i wiosną).

Jesienią Górnik oddawał niemal o 1 strzał na bramkę przeciwnika więcej niż wiosną (14,26 do 13,29), lecz stosunek strzałów celnych do ogółu kształtował się na niższym poziomie (32,10% do 36,28%). Krótko mówiąc, wiosną piłkarze Górnika byli efektywniejsi, gdyż potrzebowali mniej niż 9 prób, by zdobyć gola (dokładnie 8,69), a jesienią niemal 13 (12,90).

Wiek zawodników, reprezentujących zielono-czarne barwy, również powinien dać do myślenia zarządowi klubu.
Trenerzy aż 12-krotnie układali podstawową „11” z graczy o średnim wieku powyżej 30 lat, a tylko dwukrotnie w wieku niższym niż 27.5 roku. Średnia wieku na przestrzeni sezonu kształtowała się na poziomie równym 29,27 roku i jest to najgorszy wynik w lidze.
Co prawda była ona zawyżana przez 36-letniego bramkarza, Sergiusza Prusaka, który jesienią był podstawowym zawodnikiem i kapitanem drużyny (wiosną bronił 26-letni Wojciech Małecki), lecz to nie zmienia faktu, że jest to bardzo słaby wynik.
Co gorsza, w zeszłym sezonie średnia ta była jeszcze wyższa, bo aż 29,62 roku (drugi najgorszy wynik w lidze), więc nie uległa znaczącej poprawie. Świadczy to o krótkowzroczności władz klubu, które nie stworzyły strategii funkcjonowania klubu, lecz próbowały doświadczonymi zawodnikami utrzymać się w lidze.

W sezonie 16/17 w barwach Górnika zobaczyliśmy dwóch młodych zawodników – Adama Dźwigałę (21 lat) i Szymona Drewniaka (23 lata). Drewniak rozegrał 29 meczów (2 415 minut na 3330 możliwych, czyli 72,5%), w których zdobył 4 gole i zaliczył 4 asysty. O dużej dojrzałości świadczy fakt, że skutecznie wykonał oba rzuty karne, do których został wyznaczony (pomimo wieli bardziej doświadczonych kolegów).
Dźwigała rozegrał 12 meczów (997 minut na 3330 możliwych, niemal 30%), lecz popełnił wiele błędów, które kilkukrotnie kończyły się stratą bramek. Jednakże obaj zawodnicy są jedynie wypożyczeni z innych klubów ekstraklasy, więc po spadku, klub nie zarobi na ich sprzedaży.

Franciszek Smuda zmniejszył liczbę Polaków wychodzących w pierwszym składzie drużyny z Łęcznej. Wynik ten spadł z 8,68 jesienią do 6,88 wiosną. Dało to jednak pozytywny efekt, gdyż udział zdobytych goli i asyst przez obcokrajowców do goli i asyst Polaków wzrósł z 0,21 do 1. Świadczy to o tym, że zagraniczni piłkarze wywarli znaczący, pozytywny wpływ na grę Górnika.

Na wyróżnienie zasługują Javi Hernandez i Josimar Atoche.
Pierwszy jest 27-letnim Hiszpanem. Rozegrał 28 meczów (1832 minuty, 55% możliwego czasu), zdobywając 4 gole i notując 9 asyst. Myślę, że po spadku Górnika, Javi zostanie w Lotto Ekstraklasie w barwach innej drużyny. Górnik nie zarobi na jego ewentualnym transferze, gdyż kontrakt wiąże go z klubem jedynie do końca czerwca.
Drugi z ww. zawodników, Atoche to 1 z 3 zimowych transferów Smudy. Głównie z powodu osoby Ricky’ego Schanksa, menedżera zawodnika, a prywatnie przyjaciela Franza, transfer ten był krytykowany przez kibiców oraz media. Po trudnym początku, kiedy Peruwiańczyk przez zaległości fizyczne rozegrał jedynie 8 minut w pierwszych 8 meczach, udowodnił swoją wartość i dobrze spisywał się na pozycji defensywnego pomocnika. Kiedy w 30. kolejce wskoczył do podstawowej „11”, nie oddał miejsca do ostatniego meczu. Tylko 2 razy rozegrał pełne 90 minut, lecz było to spowodowane kwestiami taktycznymi. 4-krotnie na boisku zastępował go Vojo Ubiparip, napastnik, a drużyna goniła wynik. Rozegrał jedynie 40% możliwego czasu gry, lecz, jak już wspomniałem, przyleciał do Polski w słabej formie fizycznej. Sądzę, że, jeśli nie wróci do Peru, to zostanie w ekstraklasie. Długość jego kontraktu nie została ujawniona, lecz, prawdopodobnie, również wygasa z końcem czerwca.

W całym sezonie, piłkarze Górnika dopuścili się 524 fauli, co daje średnio 14,16 faulu na mecz. Niemal o 1 przewinienie więcej niż wiosną, zawodnicy Rybarskiego i Nazaruka, popełnili jesienią (14,47 do 13,65 faulu/mecz). Jednak to wiosną zanotowali wyższą średnią żółtych kartek w przeliczeniu na mecz (2,12 do 1,79). Ze Smudą na ławce trenerskiej, piłkarze faulowali więc rzadziej, lecz ostrzej. Rozkład prezentuje się jednak bardzo podobnie, w obu badanych okresach 9-krotnie piłkarze przekroczyli przepisy w meczu 15 razy lub więcej, a jesienią 3-krotnie (wiosną 4-krotnie) mniej niż 10 razy.
Na uwagę zasługuje fakt, że w ostatnim meczu sezonu, decydującym o spadku do I ligi, podopieczni Smudy nie popełnili ani 1(!) faulu.

Franciszek Smuda znany jest ze swojej niechęci do zmian od czasu EURO 2012, kiedy to albo wykonywał ich zbyt mało (tylko 1 w meczu Polska-Grecja), albo zwlekał z nimi do ostatnich minut gry (mecz Polska-Rosja i 2 zmiany w ostatnich 5 minutach gry).
Nie inaczej było wiosną w meczach Górnika, kiedy Smuda 7-krotnie nie wykorzystał limitu 3 zmian. Jesienią taka sytuacja miała miejsce tylko 3 razy. W I części sezonu, trenerzy aż 7 krotnie dokonywali roszad przed rozpoczęciem drugiej połowy meczu (pomijając zmiany wymuszone kontuzjami). Rybarski, trener młodszy o 32 lata od Smudy, częściej więc przyznawał się do błędnego zestawienia podstawowego składu.
Jesienią, niemal dwukrotnie, lepiej prezentował się wskaźnik efektywności zmian (gole i asysty rezerwowych) - 22,64% do 11,90%. Miało to miejsce m.in. z uwagi na dłuższy czas gry zawodników rezerwowych (więcej zmian przed 46’ minutą gry oraz w minutach 60-80, mniej po 80’).

Warto zwrócić uwagę na małą liczbę stałych fragmentów gry w ofensywie drużyny Górnika – jedynie 45 (16 goli). Dało to 5 najgorszy wynik w lidze, a piłkarze Górnika byli, średnio, niżsi jedynie od piłkarzy Lechii Gdańsk (183,92 cm do 184,61 cm). Powinni więc szukać okazji do dośrodkowań i strzałów głową.
Pozytywnym aspektem była niska procentowa wartość traconych bramek po stałych fragmentach – 31,15%. Jest to 4 najlepszy wynik w lidze. Jednak ogólna suma traconych goli była bardzo wysoka – 61. Gorsza była jedynie Korona Kielce – 62.


źródła:
wyliczenie własne
90minut.pl
ekstrastats.pl
transfermarkt.de

foto: http://www.gornik.leczna.pl/

Sport Success