Złoty But Teo.
news
autorSzymon Firlik / 2016-12-28

Polska piłka już dawno nie znalazła się w takie sytuacji jak w sezonie 2016/2017. Po raz pierwszy od dłuższego czasu reprezentacyjni napastnicy to nie tylko Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik. Gdy kontuzji doznał napastnik Napoli, większość kibiców była zgodna, że jego godnym następcą może być Łukasz Teodorczyk. Napastnik Anderlechtu przeżywa obecnie najlepszy okres w swojej karierze. Stwierdzenie, że tegoroczna jesień należy do niego nie jest wcale dalekie od prawdy.

Najgłośniej o Teodorczyku zrobiło się w Polsce z powodów pozasportowych. Podczas zgrupowania kadry przy okazji meczów z Danią i Armenią w eliminacjach do Mistrzostw Świata wraz z kolegami zorganizował imprezę, która miał wpływ na późniejszą dyspozycję kilku zawodników. Jeden wyskok nie może jednak przesłonić osiąganych przez niego wyników, które są naprawdę wyśmienite. Do tej pory bilans reprezentacyjnego napastnika przedstawia się następująco: w lidze belgijskiej rozegrał dziewiętnaście spotkań, w których zdobył piętnaście bramek, w europejskich pucharach ma póki co na koncie siedem goli w ośmiu meczach, zmagania o Puchar Belgii zakończył jednym golem w dwóch potyczkach (Anderlecht odpadł już z tych rozgrywek). Dla belgijskiego klubu trafia średnio co dziewięćdziesiąt sześć minut. Do tego doliczyć należy trzy występy w kadrze, w których zdobył jednego gola. Całkowity bilans Teodorczyka to trzydzieści dwa mecze i dwadzieścia cztery bramek, czyniąc go jednym z najskuteczniejszych obecnie napastników w Europie. Czy w związku z tym ma szanse na zdobycie Złotego Buta?

Europejski Złoty But to nagroda przyznawana najlepszemu strzelcowi ligowemu w Europie. Jej twórcy wzięli jednak pod uwagę różnicę w poziomie rozgrywek, w wyniku czego bramki zawodników przeliczane są przez specjalne współczynniki.  Bramki strzelone w ligach z pierwszej piątki rankingu UEFA mnożoną są przez 2, rozgrywki z dalszych miejsc 1,5, najsłabsze natomiast tylko przez 1. Dzięki temu zawodnik, który zdobył piętnaście bramek w Premier League jest równy piłkarzowi z ligi estońskiej, który strzelił trzydzieści goli. Liga belgijska w klasyfikacji Złotego Buta ma mnożnik 1,5 (podobnie jak Lotto Ekstraklasa). W związku z tym aktualny wynik Łukasza Teodorczyka to przy piętnastu trafieniach dwadzieścia dwa punkty. Daje mu to w chwili obecnej piętnaste miejsce. W pierwszej piętnastce znajduje się także Robert Lewandowski, który ma dwadzieścia cztery punkty. Jego dorobek w Bundeslidze to dwanaście bramek, ale gole w Niemczech liczone są podwójnie. Ktoś mógłby powiedzieć, że gdyby nie przeliczniki, to Teodorczyk byłby znacznie wyżej. Czy to prawda? W klasyfikacji bramek netto, piłkarz Anderlechtu zajmuje dopiero dwudzieste drugie miejsce. W tabeli uwzględniono jednak zawodników z lig grających systemem wiosna-jesień. Oni zakończyli już sezon, rozegrali więc znacznie więcej meczów, w których strzelili siłą rzeczy więcej goli. Gdyby nagrodę przyznawać wyłącznie piłkarzom lig toczących się w rytmie jesień-wiosna (a więc znacznej większości w Europie), okaże się, że Teodorczyk plasuje się na pozycji czwartej. Wyprzedzają go jedynie Edinson Cavani (osiemnaście bramek), Pierre-Emerick Aubameyang i Azdren Llullaku (po szesnaście). Jak wypada Teodorczyk w przypadku przyjęcia za kryterium zdobytych bramek na mecz? Tutaj ponownie napastnik reprezentacji Polski zajmuje dwudziestą drugą lokatę (wraz z Mattem Derbyshire’em z cypryjskiej Omonii Nikozja). Nieznaczny awans, na osiemnaste miejsce, zanotuje po wykreśleniu rozgrywek toczących się w rytmie wiosna-jesień. Po odłożeniu na bok zakończonych rozgrywek, widać, że choć „Teo” zalicza się do czołowych europejskich, nie jest on wyjątkiem. W zajęciu wysokiego miejsca w rywalizacji o Złotego Buta z pewnością będzie mu przeszkadzać poziom ligi. Jedynym zawodnikiem ze współczynnikiem 1,5, któremu udało się ją wygrać był Szwed Henrik Larsson z Celticu Glasgow. W sezonie 2000/2001 zdobył trzydzieści pięć bramek, co dało mu 52,5 punktu. Polski snajper ma w teorii szanse na zbliżony wynik (Anderlecht może w tym sezonie rozegrać czterdzieści spotkań ligowych), jednak musiałby liczyć na wyjątkowo nieudany rok  największych gwiazd. Nawet poprawienie średniej do jednej bramki na mecz nie zagwarantowałoby mu zwycięstwa, gdyż to „zaledwie” sześćdziesiąt punktów. Ostatnim zdobywcą Złotego Buta, któremu nie udało się osiągnąć tej granicy był Francesco Totti w 2007 roku. Od dekady napastnicy (głównie Cristiano Ronaldo i Lionel Messi) śrubowali rekordy. Ostatni triumfator, Luis Suarez, uzbierał osiemdziesiąt punktów. Wiele mówi się o przejściu Teodorczyka do Premier League. W tej lidze jego bramki liczyłyby się podwójnie, ale dopiero od następnego sezonu miałby szanse na udział w walce o triumf. Niemożliwe jest, by w pół roku wyprzedził wszystkich przeciwników. Pozostają jeszcze dwie inne kwestie: czy uda mu się na wyspach utrzymać formę i czy trafi do odpowiedniego klubu? Teodorczykowi udało się zanotować dobry początek w Belgii, Anglia jednak ma znacznie trudniejszą ligę. Nie wiadomo także czy tam równie szybko jak w Anderlechcie przebiłby się do pierwszego składu swojej drużyny. Także znalezienie klubu, w którym mógłby trafiać z podobną regularnością nie jest takie oczywiste. Ponoć najbardziej zainteresowane polskim napastnikiem jest West Bromwich Albion, a więc drużyna, którą trudno zaliczyć do ligowych potentatów, w przeciwieństwie do Anderlechtu. Nowy styl gry, bez tylu okazji do strzelenia bramki, mógłby się okazać mało wygodny dla zawodnika, który żyje głównie z okazji wykreowanych przez kolegów.

Łukasz Teodorczyk znajduje się aktualnie w najlepszym okresie swojej kariery. Tak skuteczny nie był ani w Ekstraklasie, ani na Ukrainie. Choć jego szanse na zdobycie Złotego Buta lub znalezienie się w czołówce klasyfikacji są niskie, można go z pewnością zaliczyć do czołówki europejskich snajperów. Mimo, że nie jest zbyt efektowny, to ma niesamowity instynkt strzelecki i zawsze wie, gdzie się znaleźć w polu karnym, by piłka do niego trafiła. Również mecz reprezentacji Polski ze Słowenią pokazał, że może być godnym zmiennikiem w przypadku nieobecności Roberta Lewandowskiego czy Arkadiusza Milika. Przed erą tej dwójki na napastniku takim jak „Teo” z pewnością opierałaby się gra naszej kadry. Kto wie, może po wyzdrowieniu Milika i transferze Teodorczyka doczekamy się trzech Polaków w ścisłej czołówce klasyfikacji Złotego Buta? Nie jest to aż tak niemożliwe jakby się mogło wydawać.

Sport Success