Przed meczami 1/16 Ligi Europy.
news
autorSzymon Firlik / 2016-12-13

Historia zatoczyła koło – Legia Warszawa po dwóch latach ponownie wylosowała Ajax Amsterdam w 1/16 finału Ligi Europy. Wynik losowania został odebrany z umiarkowanym optymizmem, wielu kibiców i ekspertów uważa, że drużyna z Holandii pozostaje w zasięgu „Wojskowych”. Czy takie nastawienie jest uzasadnione? Jak zmieniły się oba kluby w tym okresie czasu?

 Legii od tego czasu udało się zdobyć mistrzostwo kraju, zagrała również w Lidze Europy w sezonie 2015/2016 oraz w tegorocznej Lidze Mistrzów. Ajax natomiast w holenderskiej lidze dwukrotnie musiał uznać wyższość PSV Eindhoven, a ostatnie dwa lata spędził w Lidze Europy. W edycji 2015/2016 oba kluby odpadły z tych rozgrywek już po fazie grupowej – Legia okazała się gorsza od Napoli, Midtjylland i Club Brugge i zdobyła zaledwie cztery punkty, klub z Amstedamu zaprezentował się nieznacznie lepiej – zajął trzecie miejsce w swojej grupie za Molde i Fenerbahce, wyprzedzając Celtic – jednak podobnie jak „Wojskowi” pożegnał się z tym rozgrywkami już jesienią. W tym sezonie natomiast Legia zajęła trzecie miejsce w grupie w rozgrywkach Ligi Mistrzów, zdobywając cztery punkty za remis z Realem Madryt i zwycięstwo ze Sportingiem, Ajax zaś bez porażki przeszedł przez fazę grupową Ligi Europy, w której zmierzył się z Celtą Vigo, Standardem Liege oraz Panathinaikosem Ateny. Dzięki tym wynikom klub z Amsterdamu zdobył łącznie 18,490 punktów w rankingu klubów europejskich, zdecydowanie więcej od Legii, która uzbierała ich 11,825. W ostatnich pięciu sezonach zaś klub z Warszawy zebrał 27,400 punktów, jego rywal natomiast 54,732. Dzięki temu Ajax obecnie znajduje się na 33 miejscu w tym rankingu, mistrz Polski zajmuje aktualnie miejsce 74.

Wśród przyczyn poprzedniej porażki z Ajaksem wiele osób upatrywało odejście z Legii Miroslava Radovicia, który w sezonie 2014/2015 dowodził grą stołecznej drużyny. Od tego czasu zdążył on zagrać w Chinach, Słowenii i Serbii i powrócić do stolicy Polski, gdzie znów odgrywa jedną z pierwszoplanowych ról. Cała drużyna w niecałe dwa lata przeszła sporą metamorfozę – przegrane mecze z Holendrami pamiętają jedynie Łukasz Broź, Jakub Rzeźniczak, Guilherme i Michał Kucharczyk. Skład Ajaksu jest bardziej stały – w meczach z Legią wystąpiło aż 11 zawodników, którzy wciąż pozostają w zespole. Drużynę z Holandii opuścił jednak Arkadiusz Milik, który w poprzednim dwumeczu strzelił trzy z wszystkich czterech goli. Ostatniego lata Polak za 32 miliony euro przeniósł się do włoskiego Napoli. Holendrzy wiedzą, jak działać na rynku transferowym – w ciągu ostatnich dwóch lat wydali na piłkarzy 34,8 miliony euro, a zarobili 62 miliony. Mistrz Polski w tym zestawieniu nie wypada tak efektownie – od porażki przed dwoma laty kupił piłkarzy za łączną wartość 6,12 milionów euro, (co i tak pozostaje poza zasięgiem innych polskich klubów), a na sprzedaży zarobił 9,85 milionów. Również pod względem wartości zawodników Ajax góruje zdecydowanie – portal transfermarkt wycenia całą jego kadrę na 125,65 milionów euro, a Legii na niecałą ¼ tej sumy (30,18 milionów). Trenerami w tych spotkaniach byli Henning Berg (Legia Warszawa) i Frank de Boer (Ajax Amsterdam). Holender odszedł z klubu dopiero po sezonie 2015/2016 i sześciu latach kadencji, a jego następcą został jego rodak Peter Bosz. Klub z Polski zwolnił Norwega w październiku 2015 i od tego czasu zdążył zatrudnić Rosjanina Stanisława Czerczesowa, Albańczyka Besnika Hasiego oraz swojego wieloletniego byłego zawodnika Jacka Magierę (w międzyczasie trenerem tymczasowym została inna legenda klubu, Serb Aleksandar Vuković). Tak jak w Ajaksie widać jakąś strategię w zatrudnianiu szkoleniowców – władze zatrudniają trenerów bez większego doświadczenia (de Boer był wcześniej jedynie trenerem drużyn młodzieżowych i członkiem sztabu reprezentacji Holandii) lub pracujących w mniejszych klubach (Bosz pracował ostatnio w Izraelu, a wcześniej prowadził przeciętne zespoły z Holandii, jak Vitesse czy Heracles), tak przez długi czas trudno było ją znaleźć w Warszawie. Dopiero rozpoczęcie panowania przez duet Magiera-Vuković może być znakiem, że Legia ma jednak jakiś pomysł na prowadzenie zespołu, ale też trenerów, którzy w klubie spędzili długie lata kariery oraz stawiali w nim pierwsze kroki jako szkoleniowcy.

Według wielu inną powodem porażki były puste trybuny w rewanżowym meczu w Warszawie. Na Amsterdam ArenA Legia uległa minimalnie, 1: 0, co dawało nadzieję na pozytywne rozstrzygnięcie przy Łazienkowskiej. Tam jednak, ze względu na kary nałożone przez UEFA, trybuny były puste. Piłkarzom zabrakło, więc wsparcia od kibiców, którzy mogliby pomóc we wzniesieniu się na wyższy poziom umiejętności. Jak więc wygląda porównanie obu stadionów pod względem frekwencji? W Amsterdamie jest ona dość stabilna – w sezonie 2015/2016 zmagania zawodników oglądało średnio 49 483 widzów, w obecnych rozgrywkach liczba ta prezentuje się na podobnym poziomie i wynosi 47 987. Przeciętna frekwencja na obiekcie Ajaksu od wielu już lat utrzymuje się na stałym poziomie 47-50 tysięcy. W ostatnich dwóch sezonach klub z Warszawy przoduje pod względem liczby kibiców w Ekstraklasie – w mistrzowskim sezonie na trybunach zasiadało średnio 21 173 kibiców, w obecnym wynik ten nie jest już tak okazały, bo mecze Legii ogląda przeciętnie 18 747 osób. Spadek frekwencji wiąże się przede wszystkim z pracą, byłego już, trenera – Besnika Hasiego, za którego kadencji „Wojskowi” osiągali wyniki zdecydowanie poniżej oczekiwań, plasując się na dole ligowej tabeli oraz spisując się poniżej oczekiwań w europejskich pucharach, pomimo awansu do upragnionej Ligi Mistrzów. Albańczyk został jednak zastąpiony przez Jacka Magiera, pod którego wodzą drużyna w końcu gra jak na mistrza kraju przystało, prezentując przy tym efektowny futbol. Pozostając w temacie frekwencji – obiekt w Amsterdamie zapełnia się średnio w 90%, stadion przy Łazienkowskiej natomiast tylko w 60%. Jak na dłoni widać, więc olbrzymią różnicę w zaangażowaniu kibicowskim.

Podsumowując, oba kluby dzieli spory dystans. Może nie jest to przepaść, jednak wskazanie faworyta dwumeczu nie jest trudne. Ajax ma wszystkie argumenty za przejściem do następnej rundy: wyniki sportowe, zaplecze finansowe oraz kibicowskie, a także bardziej doświadczony i zgrany zespół. Legię stać na ambitną walkę, czego przykładem były mecze u siebie z Realem i Sportingiem w Lidze Mistrzów, władze „Wojskowych” zapowiadają też wzmocnienia i zapewniają utrzymanie niemal wszystkich kluczowych zawodników (oprócz Nemanji Nikolicia, który prawdopodobnie zimą opuści Warszawę). Pokonanie Holendrów i awans do 1/8 finału Ligi Europy będzie jednak olbrzymim wyzwaniem i podołanie mu stanie się największym sukcesem w najnowszej historii Legii. Czy się to komuś podoba, czy nie – mistrz Polski nadal pozostaje outsiderem w starciach z drużynami na średnim poziomie europejskim i zwycięstwa z nimi wciąż pozostają w sferze dość odległych planów. Optymizm, który zapanował po losowaniu wydaje się, więc nieuzasadniony, ale z drugiej strony – wielu sądziło, że Legia będzie najgorszą drużyną Ligi Mistrzów w historii. Wszyscy wiemy jak się ta historia skończyła.

foto: https://www.facebook.com/LegiaWarszawa/

Sport Success